Ogio Pinot Grigio IGT 2011

Po nawet udanym Primitivo z Tesco, postanowiliśmy sprawdzić szarego Pinota od tego samego producenta. Butelka także oznaczona przez sklep jako „pewniak”, też wyceniona na 10 zł; sprawdźmy.

Wino ma dość blady, jasny kolor. E. dostrzega też w nim coś zielonkawego. Jest ono jednak przede wszystkim srebrzyste – czyli w sumie, zgodnie z nazwą, szare.

Aromat świeży i rześki. Jest to w sumie owocowo-kwiatowa słodzizna. Trąci przede wszystkim kwiatem pomarańczy.

Biała propozycja pod szyldem Ogio smakuje lekko, gładko i dość aksamitnie. Leci jednak trochę jak woda. Mimo to wino wydaje się dobrze ułożone. Białe wina za taką cenę niebezpiecznie często zalatują napojem jabłkowym lub płynem do mycia naczyń. Tutaj absolutnie nie mamy z tym do czynienia. M. czuje za to limonkę, razem zgadzamy się co do subtelnej kwasowości.

Bardzo przyjemne, niezobowiązujące wino. Pije się je świetnie i właściwie bez większych zastrzeżeń – choć na pewno mogłoby bardziej zdecydowanie odpierać zarzuty o rozcieńczenie. Jak na 10 zł, naprawdę więcej niż przyzwoita propozycja. A skoro tak, to 69 guziczków od E. i aż 75 od M.

Metryczka

Kraj: Włochy

Producent: Casa Vinicola Botter Carlo & C

Apelacja: Indicazione Geografica Tipica

Szczep: Pinot Grigio

Rocznik: 2011

Sklep i cena: Tesco, 10 zł

4 Komentarze Dodaj własny

  1. Tomek pisze:

    T. cieszy się niezmiernie, że jest na świecie takie wino, i z lekkością ducha i portfela napełnia nim lodówkę w miarę jej opróżniania. P. natomiast odmawia picia tego płynu, twierdząc, że jest on spirytusowo-kwaśny i bleeee. A więc T. je pije a P. nie. 🙂

    1. miewmach pisze:

      Dzięki za komentarz! Na pewno nie jest to grigio pierwszego sortu, ale za tę cenę zdecydowanie można przymknąć oko na pewne niedociągnięcia. Niemniej, można zrozumieć P., która pewnie czasem przymyka nie oko, a lodówkę przed kolejnymi butelkami 😉

  2. HK pisze:

    Właśnie piję. Kupiłem zachęcony niniejszą recenzją. Nie smakuje mi – kwaśne (jest limonka!) i jakieś takie ostro-sztuczne. Przy 2 kieliszku nie daję już rady. Z jedzeniem, w małych ilościach pewnie ujdzie.

    1. miewmach pisze:

      No tak, podobnie jak w komentarzu wyżej: chyba nie zawsze i nie każdemu będzie smakowało. I wydaje się, że przyczyna leży jednak po stronie wina, a nie degustującego. I chyba nie ma co próbować go bez jedzenia albo chociaż przekąski. No ale za 10 zł, do jakiegoś pstrąga, dorsza albo nawet małży?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s