Charta Schengen Prestige Pinot Noir 2009 MLAC Domaines Vinsmoselle

dnia

Wina luksemburskie do przesadnie popularnych i często spotykanych nie należą. Około 95% ich produkcji to wina białe – trafić czerwone nawet tam na miejscu nie jest specjalnie łatwo. Wśród tych ostatnich najciekawszą chyba propozycją jest Pinot Noir sprzedawany z etykietą Charta Schengen. Gdy jest się w tym miasteczku, bardzo łatwo zrozumieć, dlaczego to właśnie tam zawarto porozumienie znoszące kontrole osób przekraczających granice państw wewnątrz Unii. Pokonując bowiem niecałe dwa kilometry, znaleźć się możemy kolejno w Luksemburgu, Niemczech i we Francji. I w tej właśnie okolicy, we wszystkich trzech państwach, zbiera się czarnego pinota, by później trafił do butelek pod luksemburską banderą. Historia może nawet ładna, acz na pierwszy rzut oka mocno przyprawiona marketingiem. Jak zatem broni się to wino na drodze z kieliszka do kubków smakowych?

Wino ma barwę bardzo wypalonej cegły, rodzynkową. Ciemnoczerwone z tendencjami do popadania w brąz. Jak przystało na czarnego pinota, dość ochoczo przepuszcza światło, obdarowując widza sympatycznymi refleksami.

Bardzo poróżniliśmy się w kwestii aromatu. Według E. jest on trochę alkoholowy, z jakimiś tam nutami cierpkich, czerwonych owoców (dryf w kierunku aronii). Trochę tu tanin, odrobina ostrości, szczypta podgnicia. M. jest bardziej entuzjastyczny, uważając, że zapach jest pięknie wyważony; subtelny, jesiennie ciepły, na swój sposób słoneczny (choć ta ostatnia teza jest raczej śmiała w przypadku win z tej okolicy). Jeśli diagnozować tu obecność czerwonych owoców, to jakichś słodszych. A może borówki? Rodzynki? Tak, czy owak – pachnie to obłędnie dobrze.

Nie udało się też nam osiągnąć pełnego consensusu w przypadku smaku. Według M. wino jest ciepłe, o aksamitnej fakturze – niemal bez tanin, acz zdarza się łyk mierzwiący kubki. Niemniej, jest ono łagodnie zniuansowane. Czasem można poczuć aronię, częściej jednak coś wypośrodkowanego między rodzynką, a borówką. Finisz jest raczej krótki i płaski. E. natomiast twierdzi, że smak jest nienachalnie ostry, dość zbalansowany. Mocno taniczny, ale i owocowy – acz ten drugi aspekt jest mniej wyczuwalny. Wino obiera chyba azymut na suszone czerwone owoce – być może nawet jest coś w tym osadzeniu go między rodzynką, a borówką. Zwłaszcza tą drugą, bo jest w nim coś soczystego.

Mimo bardzo sympatycznej otoczki, jaką cieszy się to wino – nie należało się spodziewać cudów. To nie jest region przesadnie do uprawy czerwonych odmian adekwatny. Słońca tam za mało, o odpowiednią zbocza ekspozycję trudno, ziemia chyba też nie taka. E. stąpa dziś po tej ostatniej raczej twardo, rzucając na kartę Schengen 78 guziczków. M. dał się jednak uwieść pozakieliszkowym jej aspektom, stąd guziczków z jego strony aż 88.

Metryczka

Kraj: Luksemburg

Apelacja: Moselle Luxembourgeoise Appellattion Controlee

Producent: Domaines Vinsmoselle

Szczep: Pinot Noir

Rocznik: 2009

Zawartość alkoholu: 13%

Sklep i cena: Les Domaines de Vinsmoselle – Escale de Wallenstein Waishop (Luksemburg), 15 EUR

3 Komentarze Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s