Chateau Matalin Bordeaux Superieur 2010

dnia

Trochę się ostatnio zachwycaliśmy; czas więc może kontrolnie obniżyć loty. Po w sumie neutralnym Cotes du Rhone, drugi raz dajemy szansę belgijskiemu Aldiemu. Na tapetę bierzemy Bordeaux – i można mieć wrażenie, że etykietka „Chateau Matalin” nie ma najmniejszego znaczenia. Obok bowiem stoją w ilościach hurtowych jeszcze dwa typy Bordeaux, których etykietki mają identyczną szatę graficzną, układ etc., a różnią się tylko nazwami win. Wybraliśmy jednak wspomniane Matalin, w kasie zostawiliśmy 3 euro bez centa i nie pozostało nam nic innego, jak spróbować, czym Aldi skusił nas tym razem.

Barwa ani nas ziębi, ani parzy. Ot, dojrzała czereśnia. W ciemności swojej i czereśniowości wino jest w sumie nieprzejednane i zacietrzewione.

Zacietrzewienia brakuje mu już jednak w przypadku aromatu. Tego ostatniego właściwie nie ma; cherlawy, wątły i w sumie niemożliwy do dookreślenia. Obawy rosną.

Obawy rosną i właśnie osiągają swoje apogeum. No nie smakuje to dobrze. Trąci proszkiem i tanim masłem, które jeśli do czegoś się nadaje, to tylko do pieczenia. Być może porównanie jest o tyle niegłupie, że już po pierwszym łyczku wydaje się, że degustowane Bordeaux nadawałoby się jedynie do gotowania. Według E. wino to jest chemicznie gorzkie. Co więcej, jest płytkie i niemal nie ma smaku. Jednocześnie jest nieprzyjemnie ciężkie. Z czasem jednak jakoś tam się odkrywa – nawet jeśli nadal jest płytkie, to pojawia się coś w rodzaju smaku; wino zaczyna mieć coś do powiedzenia. Historię swoją opowiada jednak zbyt cicho i nieśmiało, by móc ją usłyszeć. Jedyną uchwytną nutą był tytoń.

To nie było dobre wino. Momentami nawet trudno nazwać je pijalnym. Nie rzuca może o podłogę jakimś skandalem, nie bulwersuje – ale po prostu nie smakuje. Można je zaakceptować jako wino do gotowania albo na od biedy imprezę. W pozostałych przypadkach trudno zaakceptować cenę nawet trzech euro. Przyznajemy więc odpowiednio 36 (E.) i 44 (M.) guziczki. I zastanawiamy się sami nad sobą i naszym systemem oceny: jak źle być musi, żeby zejść poniżej 20? Obyśmy nigdy się nie dowiedzieli.

Metryczka:

Kraj: Francja

Apelacja: Appellation Bordeaux Superieur Controlee

Producent: Thierry Faure

Szczepy: 40% Merlot, 40% Cabernet Sauvignon, 20% Cabernet Franc

Rocznik: 2010

Zawartość alkoholu: 13,5%

Sklep i cena: Aldi (Belgia), 2,99 EUR

2 Komentarze Dodaj własny

  1. A jest gdzieś opisana ta skala (bardzo szczegółowa mi się wydaje)?

    1. miewmach pisze:

      Nam też skala wydaje się dość szczegółowa, ale jest jednocześnie w miarę płynna 🙂 Jeśli kiedy uda nam się ją usztywnić, to pewnie ją opiszemy. Niemniej, mamy wrażenie, że już teraz jest jakoś tam adekwatna, więc może taki system nie jest zły 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s