Apostelhoeve Riesling 2010 Louwberg Maastricht

dnia

maastricht2

O Holendrach mówi się, że są mistrzami promocji i sprzedaży; że są w stanie wcisnąć wszystko. Na poparcie tej tezy przedstawia się przykład piwa. Amstel i Heineken, mimo swojej aż bolesnej przeciętności, są markami wszech- i omni- znanymi; podczas gdy tuż za niderlandzką granicą powstają piwa chyba na świecie najlepsze, lecz nie tak świetnie wypromowane i stąd konsumowane na znacznie mniejszą skalę. Jeśli teza o niderlandzkim geniuszu marketingowym jest prawdziwa, to wino jest przypadkiem wyjątku potwierdzającego regułę. O winie z tego kraju się nie mówi, wina tego się nie pija i sami zainteresowani słabo się w nim orientują (przeciwnie do np. Luksemburczyków, którzy co prawda eksportują mało, ale u siebie na miejscu mają na punkcie win krajowych i ich produkcji fioła). Dość powiedzieć, że w nawet dość górnopółkowym sklepie w Maastricht (stolicy regionu) wina niderlandzkie upchnięte są w kąt, a sprzedawcy nie są w stanie powiedzieć na ich temat absolutnie nic (by oddać sprawiedliwość: kilka lat temu trafiliśmy do sklepu średnipółkowego i tam trafiliśmy na sprzedawcę, będącego niepoprawnym entuzjastą rodzimych win; bez pytania otworzył dwie czy trzy butelki i opowiadał dobrą godzinę: sklep już nie istnieje). Szkoda, że tak jest, bo akurat mają się limburczycy czym pochwalić. Skoro nie robią tego sami, my pochwalimy ich winem od najbardziej popularnego producenta regionu, Apostelhoeve.

Barwa jest chłodno żółta, z obecnymi zielonkawymi refleksami. Wino nie jest jednak przesadnie blade czy szare – kolor jest trochę bardziej intensywny i soczysty, niżbyśmy się tego po tutejszym Rieslingu spodziewali.

Aromat wina jest przyjemny, choć nie obezwładniający. Dominują cytrusy (może liczi? pomelo?), jednakże wyczuwalne są też jakże przyjemne nuty kredowe.

Wino ma smak cytrusowo-mineralny. Mineralność podana jest w sumie na talerzu, acz nie nachalnie. Degustowany Riesling jest przy tym wspaniale zrównoważony: nie wychyla się ani w stronę ciężkiego alkoholu (którego nie czujemy w ogóle), ani banalnej lekkości. Ani za krągłe, ani za ostre. Co nie znaczy też, że nie niedookreślone. Wręcz przeciwnie, ma swoją historię do opowiedzenia – i jest to historia z gatunku tych przez M. najbardziej cenionych. Finisz jest długi i czysto mineralny: odpadają na nim wszelkie cytrusy.

Wino trafiliśmy pyszne i takie, które cieszy. Nie jesteśmy zdolni do jakichś nad nim egzaltacji tylko z tej przyczyny, że kiedyś już wypadło nam limburskich win spróbować i już wtedy wiedzieliśmy, że absolutnie trzeba do nich wrócić. Co też uczyniliśmy, zostawiając w butelce 87 guziczków od E. i 92 od M. Dla tego ostatniego degustowany Apostelhoeve już jakoś tam oscyluje wokół wzorca wina białego – stąd uznanie go za wino wspaniałe.

maastricht1

Metryczka

Kraj: Niderlandy (tagujemy nazwą popularniejszą, jako Holandię, mimo że ta ostatnia to tylko jeden z regionów Niderlandów, a wino pochodzi z Limburgii)

Producent: Apostelhoeve

Apelacja: Beschermde Geografische Aanduiding Limburg

Szczep: Riesling

Rocznik: 2010

Zawartość alkoholu: 11,5%

Sklep i cena: Thiessen Wijnkoopers (Maastricht, Niderlandy); 14,50 EUR

3 Komentarze Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s