Najprawdopodobniej najlepsze wino w Niderlandach

Cuvee XII Apostelhoeve
Louwberg Maastricht

head

Jak już wspomnieliśmy, dotychczas degustowane wina niderlandzkie stanowią pozytywne zaskoczenie. Są obiektywnie udane. Spośród niezbyt wielu producentów w najbardziej winnym regionie tego kraju (o ile nie jedynym) – Limburgii, największym poważaniem cieszy się Apostelhoeve. Im właśnie udało się popełnić coś, co okoliczne, rozcmokane podniebienia uznały za wspaniałe i wszelkich medali godne. Skoro zatem wino to jest takim wydarzeniem – sprawdźmy.

Suknia wina trafia wyśmienicie w nasze gusta. Blada, zielonkawa, źródlanie klarowna – ale też nie jakoś młodocianie „za krótka”.

Trochę różnimy się w ocenie intensywności aromatu tego wina – M. przesadnie jej nie dostrzega, E. – przeciwnie. Zgadzamy się natomiast co do tego, że wino ma zapach owocowy (ananas, morela, cytrusy raczej mniej, choć też są obecne). Zdarzają się jednak mineralne momenty. A czasami pachnie też ostrzejszym serem.

ustach na pierwszym planie i dość niepodzielnie króluje mineralność, która momentami przyjemnie aż drapie podniebienie. Wino absolutnie nie jest jednak ostre. Wyczuwalna jest też oczywiście kwasowość, zwłaszcza na początku. Owoce raczej giną, choć na końcu przebija się jakaś tam z nich wynikająca słodkawość. Mimo wszystko i trochę wbrew powyższemu, z kieliszka aż bije równowagą, a zwłaszcza dobrym zbalansowaniem mineralności i kwasowości. Wino sprawia dzięki temu wrażenie pełnego i niekanciastego. Jest przy tym i lekkie, i dostojne. A na dodatek – jakże skowyrne! Mineralność – choć zawsze w towarzystwie innych smaków – naprawdę ciekawie gra w kubkach smakowych. Finisz jest długi i wyrazisty – nie jest wytłumiony, a trwa uparcie. Wino stanowi dla nas opowieść kompletną: ładnie się zaczyna i kończy, a w środku ciekawie rozwija.

Cuvee od Apostelhoeve sprawiło nam naprawdę sporo radości. Cały czas nie możemy wyjść z podziwu, że w tym dziwnym regionie Limburgii niderlandzkiej wina wychodzą tak ciekawe. Dużo lepsze niż na przykład sąsiadom w Belgii. Bez żadnych „premii za ciekawe pochodzenie” przyznajemy zatem 90 (M.) i 91 (E.) guziczków.

bottomMetryczka

Kraj: Niderlandy

Producent: Apostelhoeve

Rocznik: 2011

Zawartość alkoholu: 12%

Sklep i cena: Le Salonard (Maastricht, Niderlandy), 12,75 EUR

4 Komentarze Dodaj własny

  1. Ciekawe te wina z Niderlandów. Ja kiedyś próbowałem Wijngoed Thorn, też z Limburgii. Było całkiem niezłe. A mieliście okazję spróbować jakaś czerwień z Niderlandów? Robią coś? Belgowie całkiem sporo, oczywiście prawie wyłącznie z odmian hybrydowych. Moim zdaniem wychodzą im przyzwoite.

    1. miewmach pisze:

      Im więcej niderlandzkich butelek mamy na koncie, tym bardziej się dziwimy, że są to wina tak nieznane (przynajmniej według naszego rozeznania). O tym, że w okolicy Maastricht robi się wino dowiedzieliśmy się nie dalej jak dwa lata temu i było to dla nas, jak się później okazało, zaskoczenie bardzo miłe. A co do niderlandzkiej czerwieni – niedawna wizyta w Maastricht zaowocowała jej odkryciem, o którym pisaliśmy kilka dni temu we wpisie pod wiele mówiącym tytułem „Wino, którego nie ma” 😉 Zapraszamy do lektury.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s