Mało furii w Furii

dnia

furia1

Petreny Furia 2005

Z winnicy pana Petrenego mieliśmy okazję już nieco podegustować  (czarnego pinota i Big Banda), a momentami było nawet spektakularnie. Z tym większym entuzjazmem kupiliśmy więc w ramach nadrabiania zaległości z polskiego rynku kolejną z tej stajni propozycję: zdominowaną przez Cabernet Sauvignon – Furię. Wino to zostało przez producenta opisane w sposób jednak nietypowy. Skoro w nagrodę za otwarcie butelki otrzymać mamy „przyjemność, jaką tylko kobieta o wielkim temperamencie jest w stanie zagwarantować”, to z miejsca rośnie w nas ironiczny niepokój. No, może ciekawość: którą tylko wino o wielkim temperamencie byłoby w stanie zaspokoić. A jak wyszło?

Jeśli Furii się przyjrzeć, okazuje się ona niemal czarna: absolutnie nie przepuszcza światła. Czyli pięknie: nie dość że furia, to na dodatek czarna. Jej barwa przypomina może też bardzo dojrzałe czereśnie, a nawet jagody (choć próżno szukać charakterystycznego dla tych owoców fioletowego zabarwienia).

Trudno cokolwiek powiedzieć o aromacie tego wina. Jest on ciężki i przytłumiony. W sumie poprawny i nie budzący większych emocji – a mimo wszystko nie potrafimy znaleźć adekwatnych słów dla jego opisu.

Na początku degustacji w ustach dominuje zaprzeczenie zapowiadanych w opisie tanin: wino jest rodzynkowe, gładkie i aż bez wyrazu. Przypomina przejrzałe czereśnie, a momentami jest aż słodkie. I ciężkie. Nie pije się go z przyjemnością. Taniny objawiają się wraz z zaczerpnięciem przez wino odpowiedniej dawki tlenu. I rzeczywiście: nacierają na kubki smakowe intensywnie, ale w sumie koślawo i bez finezji. Brak w tym wszystkim harmonii i wyrównania, bo otrzymujemy wino, które raz wykręca kubki smakowe w tanicznym grymasie, by za chwilę znów przymilać się rodzynkowym posmakiem. Jest to jednak tak wyważone, jak dom widziany przez nas jakiś czas temu w Lubuskiem: na pół otynkowany na seledynowo, a w połowie z odsłoniętą pruską cegłą.

Wino oczywiście złe nie jest, a nawet trafiają mu się więcej niż przyzwoite momenty. Niemniej, nawet wtedy nie sprawia jakoś specjalnie radości. Do tego dochodzi słaba relacja jakości do ceny: butelka kosztuje aż 52 zł. Nasza ocena i tak jest łagodna, a wynika pewnie z sentymentalnego wspomnienia wcześniej degustowanych dokonań tego producenta. Trochę na wyrost, ale niech będzie guziczków 78 od E. i 76 od M.

furia2

Metryczka

Kraj: Węgry

Producent: Petreny

Szczepy: Cabernet Sauvignon 90%,  Kékfrankos 10%

Rocznik: 2005

Zawartość alkoholu: 14%

Sklep i cena: MineWine.pl, 52 zł

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s