Na suchego przestwór Mierlo

dnia

mierlo

Oreanda – Krymskie wino
Merlot z Teodozji

Podobno w trakcie obrony Teodozji wyrzucano z miasta katapultami zwłoki zmarłych na dżumę. Użycie tej nieskomplikowanej broni biologicznej doprowadzić miało do rozprzestrzenienia się czarnej śmierci w Europie. Czarna śmierć, czarną śmiercią, ale jaka dzięki niej powstała literatura! Krym zresztą potrafił zainspirować w bardziej bezpośredni sposób, czego przykładem mogą być oczywiście wiadome sonety. Wśród krymskich inspiracji znaleźć można ostatnio zresztą nie tylko literackie, ale to nie materiał na ten blog.
Pijąc to wino, czuliśmy się jednak trochę dziwnie. Czy właściciele winnicy zabutelkują je również za rok? Czy znowu nakleją na nie etykietkę z tekstem po ukraińsku? Choć pewnie nie będzie problemu: wszak Teodozja nie pierwszy raz zmienia administratora, a obecne w herbie wino mieli tam przywieźć już Grecy, zakładając tę osadę.

Inspiracje inspiracjami, szersze konteksty szerszymi kontekstami, a wina jednak trzeba spróbować. Najpierw jednak jesteśmy winni po raz kolejny ukłony naszemu dostawcy, który dzielnie wiózł w plecaku ładne kilka butelek; a miał okazję życie nam już umilić winem tym oraz tym. Wracając jednak do krymskiego Mierlo…

Barwa jak to barwa: raczej mało zaskakująca. Wino jest umiarkowanie ciemnoczerwone, z bordowymi przebłyskami. Przyjemny, klarowny, nawet na swój sposób ciepły kolor.

Okazuje się, że trudniejsza sprawa jest z aromatem. Jest bardzo płaski, jakby zwietrzały i trudno wydobyć z niego jakiś konkret. Pobrzmiewa w nim jakaś nieświeżość czy beczkowa stęchlizna: a przecież o żadnej z powyższych nie powinno być mowy z uwagi na młody wiek wina.

Niestety, także w ustach wino okazuje się być raczej kompotem. Przechodzi przez gardło dość gładko, raczej niczym nie hacząc o kubki smakowe. Chociaż pobrzmiewa tam czasem jakaś tanina, a czasem i coś ukierunkowanego na słodycz. Dużą zaletą jest lekkość tego wina: na pewno nie przytłacza jakimś ciężarem czy alkoholem. A przecież znamy i takie grzeszki. Wino po prostu wydaje się bardzo młode.

Jak to głosi etykietka: „wino ordynarne stołowe”. Rzecz jasna, w naszym języku nie jest ono ordynarne, a zwykłe. A i to nie do końca, bo jednak nie sposób uwolnić się od gęstych kontekstów, okraszonych jakąś tam jednak egzotyką. O ile więc w samej degustacji wino okazało się doskonale neutralne, to jednak sam fakt, że mogliśmy je spróbować sprawił nam ogromną radość. Czy jest sens je oceniać? Wątpliwy, więc bez przywiązywania do tej części wpisu większej wagi, obdarowujemy Oreandę 62 (E.) i 71 (M.) guziczkami.

Metryczka

Kraj: Ukraina (Krym)

Producent: Oreanda

Szczep: Merlot

Rocznik: chyba 2013

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s