Ona mnie tak irytuje, że aż się z nią ożenię

dnia

chianti_rufina Villa Travignoli
Chianti Rufina

Zdecydować się na to wino nie było łatwo. Nie było przesadnie zachwalane przez sprzedawcę. Miało być mocno (ale nie nadmiernie) owocowe. Trochę przypominać kompot, ale znowu w nie aż tak negatywnym tego określenia znaczeniu. Miało być wreszcie winem mało kompromisowym: albo posmakuje, albo się go nie dopije. A że od win choć trochę kontrowersyjnych nie stronimy, poczuliśmy się w obowiązku kupić tę Rufinę, zwłaszcza, że jest to podobno ostatnia butelka spośród w ogóle sprowadzonych przez naszą ulubioną enotecę. A wobec powyższego wprowadzenia, zanim odkorkowaliśmy butelkę, nad wyraz kuszące wydało się okraszenie tego wpisu cytatem z „Iwony” Gombrowicza. Przy degustacji nie okazał się on jednak przesadnie adekwatny…

Wino ma bardzo ciemną, nieprzeniknioną, głęboką i soczystą barwę. Dominują w niej ciepłe tony, czerwień wpada tu delikatnie w brąz; wydaje się momentami brunatne. Nie przeszkadza to jednak w pojawieniu się refleksów fioletu czy może nawet piwonii. Ładny, złożony i zniuansowany kolor.

Na początku nos zupełnie zaskakuje swoją intensywnością. Głęboki, rzeczywiście dużo owocu, ale chyba też ziemi. Zapach jest bardzo obiecujący, wcale złożony i nie taki łatwy. Na pewno zapowiada sporą taniczność.

Nos okazuje się spójny z ustami. Czyli owoc i taniny. Ale wbrew zapowiedziom, to raczej pierwsze czasem aż w drugim ginie. Wino pełne aż tak, że gdzieś na końcu trzymania go w ustach powstaje wszechogarniająca obawa nieuniknionego pojawienia się przytłaczającego alkoholu. Nic z tych rzeczy: z przełknięciem wina przychodzi lekkość jedynie potęgująca pozytywne wrażenia. Nie oznacza to oczywiście ubogiego finiszu. Wręcz przeciwnie – dawno nie doświadczyliśmy tak długiego. Podobnie jak sprzedawca z enoteci, sami mamy duży problem z nazwaniem owocowych aspektów smaku tego wina. Może wiśnia? Wydaje się jednak, że przez intensywne taniny jakakolwiek bliższa identyfikacja będzie tutaj więcej niż utrudniona.

Nie ma mowy o żadnych kontrowersjach. Wino posmakowało nam wprost i bezwarunkowo. Świetne, złożone, zniuansowane. Ale też wymagające i nie tak łatwo pijalne: jedna butelka na wieczór spokojnie wystarczy i trudno o odruch sięgania po następną. Tym niemniej, a zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę, wino bardzo przypadło nam do gustu, więc uznajemy je za 93 (E.) i 91 (M.) guziczków godne.

chianti_rufina1

Metryczka

Kraj: Włochy

Apelacja: Denominazione di Origine Controllata e Garantita

Producent: Travignoli

Szczep: Sangiovese

Rocznik: 2011

Zawartość alkoholu: 13,5%

Sklep i cena: Enoteca Tre Bicchieri (Poznań), 39 zł

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s