Zlewki znad Mozeli

dnia

mozela

Pinot Luxembourg
Cotes de Schengen
Moselle Luxembourgeoise Appellation d’Origine Prtotegee

Do znawstwa win luksemburskich na pewno się nie przyznajemy i nie zgłaszamy pretensji, ale jednak trochę ich zdarzyło nam się ze źródła zaczerpnąć. Mieliśmy też kilka okazji wyrobić sobie pojęcie, jak to na miejscu wygląda (na rowerze, jak i innymi metodami). Mając świadomość, że o wino luksemburskie poza tym małym krajem raczej trudno (większość produkcji trafia na eksport jako „przyprawy” do win niemieckich czy francuskich, resztę Luksemburczycy wypijają sami, rzadko można kupić jakąś butelkę np. w Belgii), zrobiliśmy nawet jakieś zapasy. Niestety, niedawno osuszyliśmy ostatnią butelkę i zrobiło się nam nawet smutno, bo jednak polubiliśmy te dzielne wina, do których zbyt szybko nie będzie nam dane wrócić. I wtedy okazało się, że owszem, wrócimy: dzięki Biedronce. Bo choć przewrotnie napisaliśmy, że Luksemburg to miejsce, w którym biedronka nie musi kojarzyć się z dyskontem, to okazało się, że skojarzenie w drugą stronę nie jest takie niemożliwe. Co prawda lekką nieufność wzbudził w nas fakt, że oferowane wino jest kupażem (w Luksemburgu doświadczaliśmy raczej wynalazków jednoszczepowych), ale skoro jest naklejka „marque nationale” i logo spółdzielni „Domaines Vinsmoselle”, to przecież nie może być źle. Otwieramy.

Rzec by się chciało, że barwę wino ma klasyczną: jest blade, żółto-zielone, klarowne i chłodne. Czyli wszystko przyjemnie i na swoim miejscu.

Aromat jest bardzo delikatny, by nie powiedzieć: neutralny i niemal nijaki. Po kilku głębszych wdechach czujemy przede wszystkim duszną, słodką owocowość.

Pierwszy łyk trąci optymizmem, w czymś nawet przypominając Luksemburg. Gdzieś tam w smaku przebijają się kwasowość czy nawet ta delikatna mineralność. Jest to jednak bardzo daleki plan. Na pierwszym intensywnie objawia się niestety biały, słodkawy kompot. Na początku jeszcze można nawet powiedzieć, że nie ma dramatu, że wino jest przyjemne, mało inwazyjne. Że przecież są w nim momenty, że da się z niego wydusić jakieś fajne cechy. I nie jest to kłamstwem. Z każdą kolejną próbą coraz trudniej jednak ignorować tę irytującą, mało finezyjną (chamską wręcz) słodycz. No nie da się i koniec.

Nie możemy jednoznacznie powiedzieć, że jest to wino złe. Ba, może świetnie trafić w gust niejednej osoby, preferującej wina „półwytrawne” etc. My jednak doświadczyliśmy dość istotnego rozczarowania pod względem obiektywnym. Ale też zadano jakiś tam cios naszemu do Mozeli sentymentowi. I trochę głupio by wyszło, gdyby ludzie z takimi winami mieli kojarzyć Luksemburg. Nigdy wcześniej coś takiego nam się nie trafiło, a wszystkie okoliczności (kupaż, brak wskazania, od kogo do spółdzielni trafiły grona, brak rocznika i wiele innych) nakazują sądzić, że niestety są to trochę mniej udane zlewki i odpady. Dramatu nie ma, niesmak jednak pozostał. Ważąc to wszystko, zgodnie uznajemy butelkę za godną 71 guziczków.

mozela2

Metryczka

Kraj: Luksemburg

Producent: Domaines Vinsmoselle

Szczepy: Auxerrois, Pinot Blanc, Pinot Gris

Rok: nie wiadomo

Zawartość alkoholu: 11,5%

Sklep i cena: Biedronka, 19,99 zł

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s