Cricova, czyli „destynacja” coraz bardziej popularna

dnia

 

cricova

Cricova Cabernet-Sauvignon
„Lucesti”, Cahul

Ta butelka przyjechała do nas prosto z Mołdawii, wieziona z poświęceniem w plecaku marszrutkami, pociągami i w ogóle w znoju. Zresztą wśród kilku jeszcze innych win mołdawskich, które trafiły na nasz stojak. Już sam ten fakt sprawił, że odkorkowywało się ją z wielką atencją, skupieniem i powagą. Oraz z ciekawością: czy jeśli wyabstrahować wino od całego tego kontekstu, to czy nadal będzie tak dobrze nam smakować. Cricova, chyba najpopularniejsza mołdawska winnica działa wszak pod mottem „nomen est omen”. Tylko czego ta nazwa ma być dla nas znakiem?
Z naszą małą degustacją zbiegło się przesłanie na nasz adres materiału prasowego pt. „Więcej mołdawskiego wina w Polsce”. Pomijając ze wstydliwym milczeniem frazy typu „Mołdawia nigdy nie była popularną destynacją wśród polskich turystów. Swoje zainteresowania kierowali w kierunku Hiszpanii, Francji i Włoch”, można jednak zatrzymać oko na opisie Cricovej: „Drugą, co do wielkości piwnicą winną w Mołdawii jest Cricova. Składa się na nią 120 km tuneli położonych 100 metrów pod ziemią – są pozostałością po wydobywanych blokach wapiennych, które były wykorzystane do budowy miasta Kiszyniów. Podziemne korytarze zostały przekształcone w winne piwnice w latach 50. XX wieku. Bloki wapienne w sposób naturalny pozwalają na utrzymanie stałej temperatury 12– 14oC oraz wilgotność na poziomie 97– 98%, co tworzy idealne warunki do przechowywania wina”. Akurat Cricova zresztą „destynacją” w Mołdawii jest na tyle popularną wśród innych nacji, że ponoć nawet sam Putin świętował tam swoje 50. urodziny. A Cricova nawet się tym chwali. Polityki i marketingu pewnie nie zrozumiemy nigdy: postarajmy się zrozumieć wino.

Na pewno szczególnych znaków nie wysyła barwa wina. Tutaj jest to zdecydowanie klasyka rocka, czyli ciemna, lekko wpadająca w fiolet czerwień. Co oczywiście zawsze się podoba i niemal nigdy nie nudzi.

Aromat na początku jest dość intensywny i zapowiada wino obfite w taniny. W miarę otwierania się wina jednak łagodnieje, by nie powiedzieć, że staje się miałki i płaski. Nabiera też przy tym trochę bardziej „miękkich” nut, może nawet lekko słodkich i przypalanych.

Płaski na początku wydaje się smak tego wina. Co gorsza, wyczuwalny jest też wcale „masywny” alkohol. Z czasem dzieje się już lepiej: są taniny, soczyste czereśnie/wiśnie. Trudno też opędzić się od wrażenia gęstego, czekoladowego, może też trochę korzennego posmaku. To wszystko jednak przy zachowaniu ram wina szczerze wytrawnego. Mimo że jest ono w sumie jednostajne i nie odkrywa w miarę picia żadnych już nowości, to jednak smakuje, cieszy i łatwo ulatnia się z kieliszka.

Trzeba przyznać, że wino jest bardzo smaczne i pije się je z ochotą. Jest też zaskakujące, bo jednak nie takich krągłych momentami wrażeń oczekiwałoby się od Caberneta. Wiadomo, że nie można też od tej pozycji żądać wybitności czy fajerwerków, ale chyba jest to najlepsze z dotychczas przez nas degustowanych win mołdawskich. Dlatego też nie będzie chyba wygórowaną zgodna ocena 80 guziczków.

cricova2

Metryczka

Kraj: Mołdawia

Winnica: Cricova

Szczep: Cabernet Sauvignon

Zawartość alkoholu: 13%

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s